Link building przez artykuły sponsorowane to płatna publikacja na zewnętrznym portalu, w której umieszczasz odnośnik prowadzący do swojej strony. W odróżnieniu od linków pozyskiwanych organicznie masz tu kontrolę nad treścią, kontekstem akapitu, w którym pojawia się link, i miejscem publikacji.

W trakcie procesu antymonopolowego DOJ ujawniono zeznania Pandu Nayaka, wiceprezesa Google ds. wyszukiwania, w których potwierdził on, że system Navboost wykorzystuje zapamiętane dane o kliknięciach z okna 13 miesięcy jako jeden z istotnych sygnałów rankingowych (źródło: Search Engine Land – omówienie zeznań Nayaka). Oznacza to, że link z portalu, którego nikt nie czyta, ma dla algorytmu mniejszą wartość niż link z mniejszej domeny, ale z żywą społecznością.

Najważniejsze informacje dot. artykułów sponsorowanych

  • Cztery filary skutecznej kampanii: dobór portalu (tematyka + ruch + DR), anchor text z naturalną proporcją, jakość treści i rozłożone w czasie tempo publikacji.
  • Tematyka portalu jest ważniejsza niż jego DR. Link z mniejszego portalu branżowego zwykle pracuje lepiej niż link z dużego portalu plotkarskiego.
  • Ruch organiczny i jego trend to istotniejszy wskaźnik niż samo DR. Spadek o 40-60% rok do roku oznacza, że portal traci wartość razem z całą domeną.
  • Anchor text: maksymalnie 1-2 exact match na 10 linków. Reszta to brand, URL i frazy częściowo dopasowane.
  • Pięć dróg pozyskiwania linków: ręczny research, agencja SEO, własne zaplecze, gotowe bazy portali (np. SEO MAG) i link earning. Najlepsze efekty daje łączenie kilku z nich.
  • Treść artykułu sponsorowanego: 4000-6000 znaków ze spacjami, struktura pod LLM-y (pierwszy akapit z konkretną odpowiedzią, nagłówki w formie pytań), własne wartościowe multimedia (jak np. infografiki) zamiast stocków.
  • Tempo publikacji: rozłóż kampanię na minimum 3-6 miesięcy. Hurtowe zrzutki linków w tygodniu mogą być niebezpieczne.
  • Efekty mierzalne – pierwsze po 5-30 dniach od publikacji.

Co właściwie kupujesz, publikując artykuł sponsorowany?

Płacąc za publikację, kupujesz trzy zmienne naraz: kontekst tematyczny (dopasowanie tematyki portalu do tematyki Twojej strony), autorytet domeny mierzony przez wskaźniki typu DR czy Trust Flow oraz żywy ruch od czytelników danego portalu, który przy dobrze dobranym medium potrafi zwrócić koszty publikacji w samym ruchu referencyjnym, jeszcze przed efektem SEO.

Trzeci element jest najczęściej pomijany. Portal z wysokim DR, ale bez ruchu, daje słabszy zwrot niż żywy blog z DR 30 i lojalną społecznością – bo bez kliknięć i interakcji brakuje sygnałów behawioralnych, które wzmacniają wiarygodność linku.

Jak dobrać portale, żeby kampania miała sens?

Trzy warstwy weryfikacji portalu: dopasowanie tematyczne, jakość profilu linków wychodzących i stosunek treści sponsorowanej do redakcyjnej. W tej kolejności.

Tematyka / powiązanie tematyczne – Najważniejszy czynnik!

Od czasu aktualizacji link spam update z grudnia 2022, która wprowadziła do detekcji spamu system SpamBrain (źródło: Google Search Central Blog), algorytm coraz lepiej rozumie odległość semantyczną między stroną linkującą a docelową. Link z portalu finansowego do bloga o finansach osobistych przekazuje wartość. Link z portalu plotkarskiego do sklepu B2B z oprogramowaniem – już mniej, o ile wcale. Pytanie kontrolne przed zakupem: czy redakcja tego portalu pisałaby o mojej branży, gdyby nie chodziło o pieniądze?

Ruch organiczny i metryki domeny

Po sprawdzeniu tematyki przychodzi czas na liczby. Dwie warstwy danych, które warto zebrać o każdym portalu przed publikacją:

Ruch organiczny – szacowany przez Ahrefs, Semrush albo Senuto. Sprawdzasz nie tylko jego wielkość, ale przede wszystkim trend z ostatnich 12-24 miesięcy. Regularna linia z lekkimi fluktuacjami albo wzrost to dobry znak. Spadek o 40-60% w ciągu roku to zły znak – link z takiego miejsca będzie tracił na wartości razem z całą domeną. Zwróć też uwagę na strukturę ruchu: czy portal rankuje na frazy tematyczne związane z Twoją branżą, czy tylko na losowe long-taile, które niewiele wnoszą.

Metryki autorytetu domeny – DR (Domain Rating w Ahrefs), DA (Domain Authority w Moz) lub Trust Flow w Majestic. Każda z tych metryk to wskaźnik szacunkowy obliczany przez zewnętrzne narzędzia, nie jest to oficjalna ocena Google’a. Traktuj je jako wskazówkę. Sensowne pułapy zależą od branży: dla większości polskich portali DR 20-50 to przyzwoity zakres, DR 60+ to portale premium, DR poniżej 15 zwykle nie warto rozważać (z wyjątkiem niszowych blogów branżowych z aktywną społecznością).

Przeczytaj również:  Checklista SEO - jak samemu pozycjonować stronę? Krok po kroku

Dwa dodatkowe wskaźniki, które warto sprawdzić w narzędziach typu Ahrefs:

  • Liczba domen linkujących do portalu (referring domains) – im więcej różnych domen linkuje do portalu, tym stabilniejszy jego autorytet. Portal z DR 50 i 50 domenami linkującymi jest mniej wiarygodny niż portal z DR 50 i 200 domenami.
  • Stosunek dofollow do nofollow w profilu linków przychodzących – skrajne proporcje (90% dofollow albo 90% nofollow) mogą wskazywać na sztuczne pompowanie autorytetu lub na zagregowane linków niskiej jakości.

Stosunek treści sponsorowanej do redakcyjnej

proporcje artow sponsorowanych

Stosunek treści sponsorowanej do redakcyjnej to trzeci wskaźnik. Portal, w którym 80% artykułów to publikacje płatne, ma w oczach Google bardzo niską wiarygodność. Sensowny pułap dla kupującego to maksymalnie 20-30% kalendarza publikacyjnego pod sponsoring.

Gdzie szukać sprawdzonych portali (i jak w ogóle pozyskiwać linki)

Pięć podejść, każde z innym balansem między czasem, kosztem i kontrolą nad procesem.

Ręczne wyszukiwanie to opcja dla tych, którzy chcą mieć pełną kontrolę nad każdym elementem kampanii i nie spieszą się z efektami. Sprowadza się do wyszukiwania portali tematycznych w Google, weryfikacji ich w Ahrefs lub Semrush, kontaktu z redakcją i negocjacji warunków. Minus: Bardzo czasochłonne i często też bardzo kosztowne. Zebranie listy 20-30 sprawdzonych portali w jednej branży i nawiązanie z nimi kontaktu potrafi zająć kilka tygodni pracy.

Zlecenie SEO-wcowi lub agencji to wariant dla osób, które wolą oddelegować całą operację. Specjalista zna już rynek, ma swoje kontakty redakcyjne, potrafi wynegocjować lepsze ceny niż klient z ulicy i przejmuje cały proces – od researchu po raportowanie. Plus: oszczędność czasu, doświadczenie w doborze proporcji anchorów i tempa publikacji, mniejsze ryzyko błędów strategicznych. Minus: koszt usługi powyżej samej publikacji, częściowa utrata kontroli nad doborem portali (chyba że umawiasz się na akceptację każdego miejsca przed publikacją – i warto to robić).

Własne zaplecze to najbardziej zaawansowane podejście. Polega na budowaniu i utrzymywaniu sieci tematycznych portali, blogów lub serwisów contentowych, na których publikujesz linki do swoich projektów. Plus: pełna kontrola nad każdym elementem, długoterminowo najtańszy koszt jednego linku, niezależność od cenników portali zewnętrznych oraz możliwość dodatkowego zarobku na własnych publikacjach sponsorowanych. Minus: wymaga dosyć sporej inwestycji wstępnej (domeny, hosting, treść, czas na rozkręcenie ruchu, link building zaplecz), ryzyka technicznego i znajomości tematu. Źle zbudowane zaplecze (PBN bez ruchu, wszystkie domeny na jednym IP, schematyczna treść) będzie bezwartościowe.

Bazy gotowych portali to kompromis między ręcznym researchem a pełnym outsourcingiem. Zamiast budować listę od zera, korzystasz z gotowego, zweryfikowanej bazy, w której możesz filtrować portale po tematyce, parametrach domeny, ruchu i cenie. W SEO MAG udostępniamy taką bazę, własnych, wysokiej jakości tematycznych portali – z dobrym ruchem, wysokim DR i jakościowym profilem linków przychodzących. Plus: znacznie krótszy czas researchu, jednolite kryteria oceny dla wszystkich portali, możliwość samodzielnego doboru bez angażowania agencji.

Link earning – linki, które przychodzą same. Najtrudniejsza, ale jednocześnie najbardziej wartościowa z perspektywy Google’a forma pozyskiwania linków. Zamiast płacić za publikację, tworzysz coś, o czym ludzie sami chcą pisać i udostępniać. Cztery typowe ścieżki:

  • Wartościowy content na własnym blogu lub w bazie wiedzy – wyczerpujące poradniki, oryginalne badania, raporty branżowe z własnymi danymi, case studies. Im trudniej znaleźć podobne informacje gdzie indziej, tym większa szansa, że ktoś zalinkuje. Treść typu „top 10 wskazówek” rzadko przyciąga linki – bo takich tekstów są tysiące. Treść typu „przeanalizowaliśmy 5000 stron i oto co znaleźliśmy” przyciąga, bo nikt inny tego nie zrobił.
  • Darmowe narzędzia, kalkulatory, generatory – to jedna z najbardziej skutecznych form link earningu. Dobry przykład: kalkulator hipoteczny dla bloga finansowego, generator metatagów dla bloga SEO, kalkulator BMI dla portalu fitness. Ludzie linkują do narzędzi, bo są użyteczne. Koszt jednorazowy (zaprojektowanie i wdrożenie), efekt długoterminowy.
  • Eventy, konferencje, akcje branżowe – meetupy lokalne, konferencje branżowe, webinary z gośćmi, akcje społeczne. Lokalne portale informacyjne, branżowe magazyny i blogi piszą o takich wydarzeniach z własnej inicjatywy, często z linkiem do strony organizatora. Działa szczególnie dobrze dla firm operujących regionalnie.
  • Digital PR i historie nadające się do mediów – oryginalne dane z Twojej branży, kontrowersyjne tezy poparte liczbami, infografiki, raporty trendów. Wysyłane do dziennikarzy w formie pitch’a stają się materiałem do artykułów, w których pojawia się link do źródła.

Plus link earningu: linki są naturalne (bo są naturalne), Google ich nie filtruje, działają najdłużej, budują też brand i autorytet w branży. Minus: wymaga inwestycji w content, narzędzia albo wydarzenia, której efekty trudno przewidzieć. Niektóre kampanie content marketingowe nie generują żadnych linków, inne przynoszą setki. Trudniej też niż przy publikacjach sponsorowanych zaplanować konkretne anchory – to ludzie decydują, jak Cię zalinkują.

W praktyce te podejścia często się łączą i powinny się łączyć. Najzdrowszy profil linków buduje się przez kombinację wszystkich pięciu: link earning daje fundament naturalności i autorytetu, publikacje sponsorowane (z bazy lub od agencji) dodają kontrolowane wzmocnienia konkretnych podstron i fraz, własne zaplecze pełni rolę bufora, a ręczny research zostawiasz dla niszowych portali branżowych, których nigdzie indziej nie znajdziesz. Im więcej źródeł, tym mniejsze ryzyko, że pojedyncza zmiana algorytmu albo filtr uderzy w cały profil naraz.

Przeczytaj również:  Jak sprawdzić backlinki do strony? Narzędzia SEO i metody

Anchor text

anchor text seo

Anchor text mówi Google’owi, na jaką frazę chcesz się pojawiać w google, i jednocześnie zdradza, czy linki są pozyskiwane organicznie. Zdrowy profil zawiera trzy typy „kotwic” w mniej więcej takiej proporcji:

  • Linki brandowe (nazwa marki, adres URL, „zobacz więcej”) – dominująca część profilu
  • Linki częściowo dopasowane – frazy okołotematyczne zawierające słowo kluczowe
  • Exact match – dokładnie ta fraza, na którą chcesz podbić – kilka procent profilu

Treść artykułu sponsorowanego

Trzy cechy rozróżniają artykuł, który pracuje na wynik SEO, od tekstu, który po publikacji ginie.

Pierwsza: odpowiada na konkretne pytanie czytelnika portalu, a nie na pytanie marketera kupującego link. Druga: link wpleciony jest w kontekst informacyjny, w którym ma sens dla czytelnika niezależnie od intencji reklamowej. Trzecia: da się go czytać bez świadomości, że to publikacja płatna.

Tekst zamawiany „pod link” – 3000 znaków o niczym, link wepchnięty w trzeci akapit – z perspektywy Google’a kwalifikuje się jako thin content i nie przekazuje pełnej wartości odnośnika.

Długość, struktura, multimedia

Sensowna długość artykułu sponsorowanego to 4000-6000 znaków ze spacjami (zzs). Dłuższe natomiast (powyżej 10 000 zzs) mają sens tylko wtedy, gdy temat tego wymaga; w przeciwnym razie stają się rozwlekłe i tracą uwagę.

Struktura, która działa zarówno dla człowieka, jak i dla AI

pisanie artykulow dla llm

Klasyczna struktura SEO (H1, H2, H3, akapity 3-5 zdań) nadal obowiązuje, ale w 2026 roku do równania dochodzi nowy odbiorca: modele językowe. Google AI Overviews, ChatGPT z funkcją wyszukiwania, Perplexity i inne systemy oparte na LLM-ach czytają treść trochę inaczej niż klasyczny crawler. Nie skanują słów kluczowych – parsują kontekst akapit po akapicie i szukają fragmentów, które dają jasną, samodzielną odpowiedź na konkretne pytanie.

Co to oznacza w praktyce dla artykułu sponsorowanego:

Pierwszy akapit musi zawierać bezpośrednią odpowiedź. Nie wstęp, nie kontekst, nie historię – konkretną odpowiedź na pytanie zadane w tytule lub nagłówku. Modele LLM często pobierają właśnie pierwszy lub drugi akapit jako źródło cytatu w odpowiedziach. Jeśli pierwsze 200 znaków to ogólnik typu „temat X jest dziś bardzo ważny”, artykuł nie zostanie wybrany jako źródło – wybrany zostanie konkurent, który od razu podaje informacje, których ktoś potrzebuje.

Każdy nagłówek powinien być samodzielnym pytaniem lub konkretnym stwierdzeniem. Nagłówki w stylu „Wprowadzenie”, „Co warto wiedzieć”, „Podsumowanie” są bezużyteczne – nie niosą za sobą żadnych informacji. Nagłówki typu „Ile kosztuje artykuł sponsorowany w 2026 roku?”, „Czy linki nofollow przekazują wartość?”, „Jak rozpoznać zaspamowany portal?” – tak, bo każdy z nich to potencjalne zapytanie użytkownika, na które LLM szuka odpowiedzi. Modele preferują strukturę pytanie → odpowiedź, bo to jest dokładnie ta sama struktura, jaką mają dane treningowe.

Akapity muszą być semantycznie samodzielne. To znaczy, że pojedynczy akapit wyjęty z kontekstu reszty artykułu wciąż powinien przekazywać sensowną informację. Modele językowe pobierają pojedyncze fragmenty – jeśli akapit zaczyna się od „Jak wspomniałem wyżej…” albo „W poprzedniej sekcji omówiliśmy…”, traci wartość jako źródło, bo nie da się go samodzielnie zacytować. Lepiej każdy akapit otwierać konkretnym stwierdzeniem, a dopiero potem rozwijać.

Listy, tabele i definicje pracują na korzyść AI. Modele językowe znacznie chętniej pobierają strukturalne fragmenty (listy punktowane, tabele porównawcze, definicje w jednym zdaniu) niż długie bloki tekstu. Jeśli w artykule masz porównanie pięciu opcji, zrób z tego tabelę – nie akapit zaczynający się od „Pierwszą opcją jest…”. Jeśli definiujesz pojęcie, zrób to w jednym zdaniu, a potem rozwijaj – nie odwrotnie.

Encje i kontekst tematyczny. Modele LLM rozumieją tekst przez powiązania między encjami (osobami, miejscami, pojęciami, narzędziami, konceptami). Artykuł o link buildingu, który wspomina Ahrefs, Semrush, SpamBrain, Penguin, Navboost, anchor text i Core Web Vitals, ma silniejszy „odcisk tematyczny” niż artykuł, który mówi o tym samym, ale używa wyłącznie ogólnych terminów. To budowanie semantycznej gęstości, która sygnalizuje algorytmowi (i modelowi LLM), że tekst jest faktycznym opracowaniem tematu, a nie powierzchownym streszczeniem.

Co dokładnie znaczy „wartościowa treść”

Wartościowy artykuł sponsorowany rozwiązuje konkretny problem osoby, która go czyta – nie problem klienta, który go zamówił. Jeśli kupujesz publikację o „najlepszych narzędziach SEO 2026″, a artykuł jest tylko listą Twoich produktów z kilkoma konkurentami dla pozoru, czytelnik to wyczuwa w 5 sekund. Jeśli artykuł rzeczywiście porównuje narzędzia po konkretnych kryteriach (cena, funkcje, ograniczenia), działa znacznie lepiej.

Trzy konkretne testy, które warto zastosować przed publikacją:

  • Test pierwszego akapitu. Czytelnik, który zatrzyma się po pierwszym akapicie, powinien już otrzymać użyteczną informację. Jeśli pierwszy akapit to tylko zapowiedź, że zaraz coś powiesz – przepisz.
  • Test usunięcia linku. Gdyby usunąć link sponsorowany, czy artykuł nadal miałby sens i wartość dla czytelnika? Jeśli nie – to nie jest artykuł, tylko reklama udająca artykuł. Google to widzi (i użytkownicy też).
  • Test alternatywnego źródła. Czy informacje w artykule są dostępne w pierwszych pięciu wynikach Google na ten sam temat? Jeśli tak – artykuł nie wnosi nic nowego i nie zostanie zacytowany ani polinkowany. Wartościowy artykuł zawiera chociaż jeden element, którego nie znajdziesz łatwo gdzie indziej: własne dane, oryginalny case study, niestandardowe ujęcie tematu, praktyczny przykład z konkretnymi liczbami.
Przeczytaj również:  Przydatne wtyczki SEO do Google Chrome

Multimedia: kiedy mają sens, a kiedy są tylko zapchajdziurami

multimedia w artykule seo

Multimedia wpływają na czas spędzony na stronie i na zaangażowanie czytelnika – ale tylko wtedy, gdy są funkcjonalne, a nie dekoracyjne. Trzy typy grafik, które faktycznie pracują na siebie:

  • Infografiki – jeśli upraszczają złożoną informację (proces, hierarchię, porównanie). Najlepiej własne, oryginalne, z brandingiem strony docelowej.
  • Screenshoty – z aplikacji, narzędzia, panelu, dashboardu. Pokazują, że autor faktycznie używał tego, o czym pisze.
  • Zdjęcia sytuacyjne – autentyczne, najlepiej własne. Zdjęcie z prawdziwego biura, prawdziwego eventu, prawdziwego produktu działa lepiej niż wystylizowany stock czy obrazek wygenerowany w AI.

Czego unikać: stockowych zdjęć ludzi w garniturach pokazujących wykresy na laptopie, abstrakcyjnych grafik z chmurkami i strzałkami, „dekoracyjnych” obrazków, które nie mają żadnego związku z konkretnym akapitem. Google od kilku lat coraz lepiej rozpoznaje grafiki stockowe i nie traktuje ich jako sygnału jakości – a użytkownik je po prostu pomija wzrokiem.

Wskazówka: Jeśli masz wybór między pięcioma stockowymi grafikami a jednym własnym screenshotem z autentycznym kontekstem – zawsze wybierz screenshot. Jakość bije ilość, a autentyczność bije obie.

Tempo publikacji

Naturalny przyrost linków rośnie powoli. Dla młodej domeny od kilku do kilkunastu linków miesięcznie jest dobrą opcją.

Praktyczne podejście: rozłóż kampanię na minimum 3-6 miesięcy i mieszaj artykuły sponsorowane z innymi formami pozyskiwania linków – wzmiankami w komentarzach branżowych (brand mentions), wpisami gościnnymi, linkami z relacji prasowych, naturalnymi cytowaniami z researchów. Im bardziej zróżnicowane źródła, tym bezpieczniejszy profil.

Wskazówka: Planuj kampanię w arkuszu z kolumnami: portal, data publikacji, URL docelowy, anchor, koszt, status. Bez tego po trzecim miesiącu trudno zachować kontrolę nad proporcjami anchorów i URL-i docelowych.

Jak mierzyć, czy to działa?

Efekt link buildingu pojawia się z opóźnieniem 5-30 dni od publikacji, czasem dłuższym – w zależności od wielkości domeny, stanem indeksacji artykułu, linkowaniem wewnętrznym w danym portalu czy konkurencyjności fraz.

Trzy metryki, które warto śledzić:

  • Referring domains w narzędziach do analizy backlinków. Liczba unikalnych domen linkujących jest istotniejszym wskaźnikiem niż sama liczba linków.
  • Widoczność na frazy z koszyka link buildingowego – konkretne słowa kluczowe, które miały wzmocnić Twoje linki.
  • Ruch z linków zwrotnych w GA4 – pokazuje, czy artykuły są czytane i klikane.

Najczęstsze błędy

Pakiety hurtowe bez weryfikacji portali. 50 publikacji za bardzo niską cenę oznacza portale zaspamowane lub sztucznie napompowane. Wartość linka z takiego miejsca jest bliska zeru.

Linkowanie wszystkiego do strony głównej. Zdrowy profil ma rozproszenie linków na podstrony, kategorie i artykuły blogowe. Strona główna powinna stanowić 20-30% celów linkowania, nie 90%.

Ignorowanie strony docelowej. Link prowadzący do podstrony pustej, niedopracowanej czy wolno się ładującej albo z fatalnym Core Web Vitals (od 12 marca 2024 z metryką INP zamiast FID – źródło: Google Search Central Blog) traci znaczną część potencjału.

Brak długoterminowego planu. Kampanie 1-2 miesięczne dają krótkotrwały skok widoczności i często szybki spadek po wygaśnięciu efektu.

Czy artykuły sponsorowane są legalne w SEO?

Tak. Artykuły sponsorowane są jak najbardziej legalne w SEO.

Google ewentualnie karze nie za sam fakt płatnej publikacji, tylko sztuczne wzorce: masowość, schematyczność, nienaturalne kotwice, słaba jakość publikacji, itp.

Czy lepiej kupić jeden drogi link, czy kilka tańszych?

Link z portalu o wysokim autorytecie i ruchu w Twojej branży zwykle pracuje silniej niż kilka linków z miejsc średnich. Do różnicowania profilu linków warto zadbać o różne typy portali.

Czy linki dofollow są zawsze lepsze od nofollow?

W kontekście przekazywania link juice – tak, dofollow działa silniej. Od 1 marca 2020 roku Google traktuje jednak nofollow, sponsored i ugc jako wskazówkę (hint), a nie sztywną dyrektywę (źródło: Google Search Central Blog). Oznacza to, że nawet linki nofollow mogą być w pewnych przypadkach brane pod uwagę przy rankingu. Zdrowy profil zawiera mieszankę obu typów.

Co to jest thin content i jak go uniknąć w artykule sponsorowanym?

Thin content to treść bez wartości merytorycznej – krótka, powierzchowna, powtarzająca informacje dostępne wszędzie indziej, napisana wyłącznie po to, żeby gdzieś umieścić link. Z perspektywy Google’a taki tekst nie przekazuje pełnej wartości linku. Aby uniknąć: minimum 4000 znaków ze spacjami, konkretne odpowiedzi na pytania zamiast ogólników, własne dane lub praktyczne przykłady, struktura przyjazna dla LLM-ów (patrz sekcja o treści).

Czy artykuły sponsorowane wpływają na AI Overview i odpowiedzi w ChatGPT?

Tak. Modele LLM wykorzystują te same źródła co klasyczne wyszukiwanie – publikacje na zaufanych portalach mogą stać się materiałem cytowanym w AI Overview lub w odpowiedziach Perplexity, ChatGPT z funkcją wyszukiwania czy Google AI Mode. Warunek: artykuł musi być napisany w sposób, który ułatwia modelowi pobranie konkretnego fragmentu jako odpowiedzi – z bezpośrednią odpowiedzią w pierwszym akapicie, nagłówkami w formie pytań i samodzielnymi semantycznie akapitami.

Autor artykułu:
Udostępnij artykuł:

Powiązane artykuły:

Picture of Mateusz Lomber
Mateusz Lomber
Picture of Mateusz Lomber
Mateusz Lomber
Picture of Mateusz Lomber
Mateusz Lomber

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *